Msza św. na zakończenie roku szkolnego 2016/2017

Nawet pożegnania potrafią być radosne, jak to miało miejsce podczas ostatniej Mszy Świętej, w tym roku szkolnym. Z tą radością na zewnątrz nie przesadzaliśmy. Była w nas, gdzieś głęboko w świecie niewidzialnym, a towarzyszyło jej skupienie, oczekiwanie na kogoś, kto pozostanie w głowie i sercu, to znaczy w naszych myślach i uczuciach jako Obecność przez dwa długie miesiące upragnionych nie tylko przez nas, ale i nauczycieli Wakacji.

Msza Święta rozpoczęła się 22 czerwca jak dla nas wcześnie rano i to pewnie dlatego figurka Matki Bożej, którą mijaliśmy po drodze do Kościoła O. Pallotynów była zupełnie blada… pewnie z niewyspania, a może po prostu niepomalowana?

Ministranci Maciej i Marcin z daleka, z ławek w których siedzieliśmy,  wyglądali jak barokowe Anioły z Nieba, te Anioły które „przeprowadzają dzieci przez dziurawe kładki”.  Ksiądz Tomasz już po Mszy Świętej,  każdemu z nich przybił piątki, a pani Kasia wychowawczyni Anioła Maćka, która znalazła się w zakrystii jakby z Góry spadła, wprost nie mogła wyjść z podziwu nad wspaniałą służbą, opanowaniem, złożonymi dłońmi na „Amen w pacierzu” , pracą  przy ołtarzu, bo przecież Kielich trzeba podać ,ampułki z winem i wodą, obmyć Księdzu ręce… i gdy w końcu wyszła „podziw” wciąż jeszcze nie wyszedł i malował się.

A… na koniec to, naprawdę  nie wiedzieliśmy, że Kuba potrafi śpiewać psalm i pewnie gdy  poćwiczy… kto wie, może będziemy mieli kantora?

Artur Sikorski